Naszym sponsorem jest:

Aktualności

Czy wiesz, że im wolniej bije twoje serce, tym masz większe szanse na długie życie? To nie żart. Potwierdziły to badania naukowe przeprowadzone w 33 krajach świata. Co więcej, człowiek ma wpływ na to, w jakim tempie pracuje jego serce.

W chwilach emocji i wysiłku fizycznego twoje serce znacznie przyspiesza. I tak powinno być. Gdy nic się nie dzieje, uspokaja się i bije równomiernie, chociaż u jednych osób pracuje wolniej, a u drugich szybciej. Od czego to zależy? Od maleńkiej cząstki naszego serca, która nazwano węzłem zatokowym. To właśnie stąd wychodzą rozkazy, jak często mięsień sercowy ma się kurczyć i rozkurczać, pompując krew do wszystkich komórek organizmu. To właśnie od pracy węzła zatokowego zależy nasz puls, czyli mówiąc fachowo – spoczynkowa częstość akcji serca HR (heart rate). Im wolniejszy puls, tym dłuższe życie Puls to liczba uderzeń serca w ciągu minuty. Jego częstotliwość jako źródło informacji o kondycji serca przez wiele lat była niedoceniana przez medycynę. Zwracano uwagę przede wszystkim na wysokość ciśnienia tętniczego. Uważano bowiem, że nadciśnienie oraz miażdżyca decydują o wydolności mięśnia sercowego. Po latach badań okazało się jednak, że to właśnie puls ma ogromne znaczenie nie tylko dla jakości i długości naszego życia, ale decyduje też o tym, jak będziemy – jeżeli do tego dojdzie – chorować na serce. Przeciętne ludzkie serce bije z częstotliwością 60–70 lub więcej razy na minutę. Jest, jak się dzisiaj uważa, zaprogramowane na ok. 3 miliardy uderzeń w ciągu życia. Osoby z przyspieszonym pulsem, czyli przekraczającym 80 uderzeń na minutę, o wiele ciężej przechodzą np. zawał serca i niestety częściej umierają z tego powodu w porównaniu z osobami, których serce pracuje wolniej. Pracuj nad pulsem Najbardziej skuteczny w kształtowaniu rytmu serca jest... wysiłek fizyczny. Jeśli okresowo prowokujemy serce do cięższej pracy, to gdy odpoczywamy, bije ono wolniej. Jaki wysiłek ma taką moc? Intensywny, uprawiany przez pół godziny, ale każdego dnia. Jeżeli raz w tygodniu chodzimy do siłowni i spędzamy tam nawet kilka godzin – niewiele robimy dla swojego serca, ponieważ ono potrzebuje ruchu codziennie! Nawet dwudniowa przerwa miedzy treningami sprawia, że tracimy szansę na obniżenie ciśnienia, a tym samym zwolnienie akcji serca, czyli pulsu. Wystarczy codziennie pół godziny marszu szybkim krokiem i sukces gotowy. – Zwolnienie pulsu ma ogromne znaczenie dla naszej kondycji nie tylko wtedy, gdy nic nam nie dolega, ale także wówczas, kiedy chorujemy na serce – podkreśla prof. Rynkiewicz. – U osób zdrowych spowolnienie akcji serca z 70 do 60 uderzeń na minutę pozwala przedłużyć życie nawet o kilkanaście lat, np. z 80 do 93 lat. U pacjentów z chorobą wieńcową zwolnienie pulsu do 60 uderzeń na minutę zmniejsza ryzyko zgonu z powodu chorób serca o 34 proc. i aż o 46 proc. ryzyko wystąpienia zawału. Jest zatem o co zabiegać!

Artykuł powstał przy współpracy z: www.poradnikzdrowie.pl/

Oferta partnetów Fundacji: